|
|
2012-02-22 19:32:50
Wróciłam po urlopie na studia. Ciężko mi jak narazie stwierdzić czy jest dobrze czy źle. Generalnie czuję się tak sobie. Chyba mój organizm zmienił tolerancję na leki. A na dodatek ojciec powiedział mi dziś, że albo leki albo jedzenie. Mam ochotę rzucić je w cholerę i nie przysparzać rodzicom dodatkowych wydatków... I tak wystarczy, że mają darmozjada w domu. Poszukałabym pracy na weekendy, ale po całym tygodniu zajęć od rana do wieczora kiedyś będę musiała usiąść się pouczyć albo wyspać... Wszystko zaczyna mnie martwić. Mam dość swojej głowy i tego co się w niej dzieje. Nadal nie umiem i nie lubię żyć.
Chcę się zapaść pod ziemię. ..::Gvalch'ca::..
skomentuj (1) |
|
2011-05-19 20:20:40
Oficjalnie mam urlop dziekański. Jeszcze muszę uzupełnić indeks bo mam duuużo zaległości. Pewnie mi się nie uda i i tak i tak mnie wyrzucą z tej uczelni. W sumie to chyba już mnie to nie obchodzi.
Matka ciągle powtarza mi, że jestem nieodpowiedzialna, że nic nie robię, ojciec ma pretensje, że ciągle śpię... Wcale nie miałam tydzien temu ataku histerii i nie kładłam się na ulicy... Wcale nie trafiłam ze szpitala na kolską i nie spędziłam tam "wspaniałych" ośmiu godzin... To nieważne, że mam codziennie myśli samobójcze i muszę brać piprzone leki na depresję. Tak powinnam znaleźć pracę i zaliczyć wszystko na studiach i ciągle się uśmiechać. Szkoda, że dle mnie nie jest to takie proste. Straciłam jedyną osobę dla której warto było żyć. Właściwie zraniłam go najbardziej jak się dało. Ja chyba specjalnie psuję sobie życie, żeby łatwiej było mi je zostawić za sobą. Ale zabić miłość to już za wiele. Nie rozumiem czemu taka jestem. Czemu nie umiem pokochać życia i przebrnąć przez nie w normalny sposób? Właściwie jedynym rozwiązaniem jakie widzę nadal jest samobójstwo. Tylko teraz nie boję się tego tak jak kiedyś... Teraz jest inaczej. Czuję się spokojnie jak o tym myślę i im dłużej to rozważam tym jestem do tego coraz bardziej przekonana... Znikając z tego świata i z życia wszystkich którzy mnie znają sprawię, że będzie im dużo lepiej. Rafał już nigdy nie będzie musiał na mnie patrzeć, rodzice nie będą mieli niewdzięcznej nieodpowiedzialnej córki która nigdy im nie pomaga i właściwie jest darmozjadem odkąd się urodziła, znajomi... znajomi sobie jakoś poradzą bo właściwie już odsunęlam się od wszystkich na tyle, że nawet się nie dowiedzą, że nie żyję. ..::Gvalch'ca::..
skomentuj (6) |
|
2011-05-04 21:46:49
Sprawa urlopu prawie załatwiona. 18 maja mam komisję lekarską i mam nadzieję, że wszystko pójdzie jak należy. Jeszcze miałam pozaliczać kilka przedmiotów ale nie wiem jak to wyjdzie w praktyce... Oby pchnąć biochemię. To chyba najważniejsze i najtrudniejsze.
W ogóle zaczynam wątpić, że kiedykolwiek mi się polepszy. Po lekach jestem spokojniejsza, ale myśli samobójcze wcale nie zniknęły... Właściwie mam wrażenie, że rozważam to bardziej poważnie niż kiedyś. Spokojniej i bardziej zdecydowanie... To mnie trochę przeraża a zarazem wydaje mi się coraz bardziej sensownym rozwiązaniem. Przecież wiem, że nie poradzę sobie w życiu. Wiem, że nic mi się nie uda, bo tak na prawdę ja wcale nie chcę żeby mi się udało. Ja chcę po prostu świętego spokoju. Ja chyba umyślnie psuję sobie życie. Czyćbym gdzieś głęboko w duszy chciała umrzeć? ..::Gvalch'ca::..
skomentuj (1) |
|
2011-03-16 23:46:38
Byłam u lekarza. Dostałam leki na depresję (cital) na koncentrację (nootropil) i hydroksyzynę na uspokojenie/lęki. Jak narazie poprawy nie widać, tylko skutki uboczne, ale jestem dobrej myśli i czekam, aż wreszcie nadejdzie poprawa.
Niestety nauczelni z powodu mojego stanu nie jest najłatwiej. Muszę porozmawiać z dziekanem w sprawie urlopu... Powoli oswajam się z tą myślą. Jak nastąpi poprawa mojego stanu będzie na pewno łatwiej mi się pogodzić z tym wszystkim. Właściwie na to liczę. Jak będzie to się niedługo okaże. Trochę się boję ale to chyba normalne... ..::Gvalch'ca::..
skomentuj (0) |
|
2011-01-10 16:15:57
A jadnak muszę coś wymyślić aby się wydostać z tego domu. Nie mogę funkcjonować będąc taka przygnębiona.
Nie poszłam dziś na uczelnię. Nie dałam rady. I oczywiście zamiast się uczyć od rana to przespałam cały dzień. Sen daj mi ulgę. Nie muszę patrzeć na to wszystko co się dzieje wokół mnie. Czasami nawet znajduję się w innym świecie. Chciałabym mieć inne życie. Niestety jestem na tyle beznadziejna, że nie umiem zmienić swojego losu. Wiem, że tylko ja mogę to zrobić i to dobija mnie jeszcze bardziej. Zastanawiam się po co rodzą się tacy ludzie jak ja? Nie rozumiem tego. I pewnie nigdy nie zrozumiem. ..::Gvalch'ca::..
skomentuj (0) |